
Podczas ceremonii ślubnej przyniesiono nam trumnę z kokardą w kształcie prezentu – prawie zemdlałam, gdy ją otwarto
Nie odpowiedział. Zamiast tego uśmiechnął się – szerokim, głupkowatym uśmiechem – i uniósł pokrywę.
Zaniemówiłam. W trumnie nie było tego, czego się obawiałam. Żadnej złowrogiej niespodzianki ani makabrycznego żartu. Zamiast tego stał tam duży, oprawiony portret Jakuba, owinięty wokół niego ogromną kokardą, jakby to był prezent.

Zdjęcie mężczyzny w trumnie | Źródło: Midjourney
Przez sekundę byłem zbyt oszołomiony, by zareagować. Mój mózg z trudem ogarniał to, co widziałem. Nagle zza trumny wyskoczyli pozostali przyjaciele Jacoba, krzycząc: „Niespodzianka!!!”
Stałam tam, sparaliżowana, próbując zrozumieć, co się dzieje. Mój umysł przeskakiwał od paniki do dezorientacji, a potem do… zrozumienia. Powoli zdałam sobie sprawę, że to żart. Absurdalny, przerysowany żart spłatany przez przyjaciół Jakuba. Trumna, portret, wszystko. Symbolizowały fakt, że Jakub jest dla nich „martwy”, skoro się żeni.

Zdjęcie w trumnie | Źródło: Midjourney
„Żartujesz sobie” – mruknęłam, wciąż w szoku.
Derek wybuchnął śmiechem, wyraźnie zadowolony z siebie. „On się ożenił! Odszedł na zawsze!” krzyknął, wskazując na zdjęcie Jacoba. Pozostali faceci też się śmiali, poklepując się po plecach, jakby właśnie zrobili najlepszy żart wszech czasów.

Śmiejący się mężczyzna | źródło: Unsplash
Odwróciłam się, żeby spojrzeć na Jacoba, który teraz uśmiechał się nieśmiało. „Nie miałem pojęcia” – powiedział szybko, unosząc ręce, jakby był w tym wszystkim niewinny. „Przysięgam, nie miałem pojęcia, że to planują”.