Kiedy rower stał się statkiem kosmicznym

Posiadanie dynama w rowerze było prawdziwym przywilejem. W całej okolicy miał je tylko jeden chłopak. Czekaliśmy na niego, jakby to było jakieś ukryte. Kiedy przyjechał, światło reflektorów oświetliło ulicę, a my wszyscy odkryliśmy oddech. Dla nas to było jak futurystyczne gadżety.
Pamiętam, że marzyłem o tym przez miesiące. Jeździłem na rowerze nocą, uruchamianą przez pierwszą funkcję, czułem się dorosły, prawie dorosły. Dynamo nie było tylko dostępne: to był paszport do podróży, a autonomiczni i pewność siebie.
Prosta… ale genialna technologia
Z perspektywy dziesięciu sposobów myślenia uniwersalny. Mały generator podłączony do roweru, który emituje energię ruchu w świetle. Nic zbędnego, nic skomplikowanego. Po prostu solidny mechanizm, często hałaśliwy, kapryśny w deszczu, ale skutecznie skuteczny.
Nauczanie się też istotnego: aby mieć światło, należy przejść. Zatrzymanie się oznacza powrót do ciemności. Piękna metafora, gdy się nad tym wyróżnisz.
